Dużo petard na niebie,
Dużo szczęścia dla ciebie,
A gdy... (swoje imię) śle życzenia,
Niech się spełnią twe marzenia!
A propo bloga przepraszam że nic nie dodawałam ale miałam zepsutą klawiature a dopiero dzisiaj kupiłam i nowy post dopiero dodam w nowym roku.Przepraszam.
wtorek, 31 grudnia 2013
sobota, 23 listopada 2013
Rozdział 10
*3 dni później Oczami Harrego*
Jutro jest koncert wiec od samego rana były próby,chłopaki wstąpili jeszcze do jakiejś knajpy,ale ja nie miałem ochoty,wiec do hotelu poszłem pieszo.Po kilku minutach drogi usłyszałem jak ktoś woła moje imie,gdy się odwróciłem stała tam Taylor dziewczyna,która mnie zdradziła. Nie zważając na jej wołania ruszyłem w dalszą drogę,szedłem tak powoli że mnie dogoniła.
-Harry mozemy pogadać...proszę
-Nie mamy o czym
-Właśnie że mamy,chodzi o dziecko
-Dla mnie ten temat juz jest skończony
-Ale Harry...tylko 5 minut
-Dobra..chodź
Poszlismy do pobliskiej kawiarni.
-Więc o czym chciałas pogadać-zaczołem
-O dziecku..
-Przejdź do konkretów
-No bo dziecko nie moze mieć ojca,prawda...ja cie tak strasznie przepraszam,ale to on mnie zaciągnoł do łóźka nie wiem jak to się stało
-To dlaczego w szpitalu byłaś przy nim a nie przy mnie
-Chciałam mu powiedzieć żeby zostawił nas w spokoju...prosze cię wróć do mnie,to się wiecej nie powtórzy
-Niewiem
-Robie to dla dobra dziecka,naszego maleńkiego dziecka
Wsumie zrobił mi się troche smutno,ma racje,ale nie chce znowu zrobić przykrości Viktori.
-Przepraszam,ale nie moge-i wstałem z krzesła
-Ale jak to
-Nie martw się będziesz dostawała alimenty..Nara
Poszłem przed siebie i doszłem nad rzeke.Usiadłem na trawie i rozmyślałem.Siedziałem tam z jakąś godzine,aż słońce zaczeło schodzić za horyzont. Jaki był przepiekny widok.Posiedziałem jeszcze kilka minut i udałem się do domu.
*Oczami Victorii*
Siedzimy u chłopaków w pokoju i czekamy na Harrego z jakieś 2 godziny a go nadal nie ma a jeśli coś mu się stało, może ktoś go napadł.Przestań Victoria napewno nic mu nie jest.
Przez ten cały stres zaczełam mówić sama do siebie.Jeszcze chwile rozmyślałąm nad tym gdzie moze być Harry,gdy drzwi od pokoju sie otworzyła i stanoł w nich loczek.
-Harry...-rzuciłam się mu na szyje a on mnie przytulił-Gdzie byłeś martwiliśmy sie
-Przepraszam was,gadałem z Taylor
-Znów jesteś z nią-powiedziała Delfi
-Nie nie jestem,chciała zebym do niej wrócił i nie zgodziłem się,będe wysyłam jej tylko pieniądze na dziecko.
-Tak się ciesze,wkońcu zmądżałeś
-Tak,chyba tak-pierwszy raz odkad tu wszedł on sie uśmiechnoł-A teraz wybaczcie jestem zmęczony,pujdę się położyć
-Jasne-odpowiedzielismy
-Dobranoc-powiedział i pocałował mnie w puliczek
-Dobranoc-odpowiedziałam
Po krótkiej chwili milczenia Zayn powiedział
-To jak robimy maraton filmowy
Wszyscy sie zgodzili,więc Chłopaki zaczeli wybierać film,przytym sie kłucac typu
''Niall nie ten,wszystko co wybierasz musi być z jedzeniem''
''Nie o łyzlach nic nie będziemy ogladac''
I jeszcze coś tam marudzili,ale ich nie słuchałam bo poszłam do kuchni zrobić popcorn.Po kilku minutach już był gotowy i udałam się z powrotem do pokoju.Dobrze ze chłopacy już wybrali film,ale z drugiej strony był to horror a ja nie cierpie horrorów.Usiedliśmy tak:
Na 1 sofie Delfi,Niall,ja,Zayn i Perri na drugiej Daniell,Liam,Eleanor i Louis.Chłopcy włączyli film.
Po 2 godzinach zasnełam na ramieniu Nialla.
*Następnego Dnia Oczami Victorii*
Wczoraj zasnełam w pokoju chłopaków a jakimś cudem znalazłam się w moim ciepłym,przytulnym łóżku.Może Niall mnie przeniósł.Gdy się podniosłam zauważyłam ze dziewczyny o czymś gadały,ale jak zauważyły mnie od razu zamilkły.
-Coś sie stało
-Nie-powiedziała Dan
-To o czym rozmawiałyście
-O dzisiejszym koncercie chłopaków,trzeba kupić sobie jakieś sukienki-powiedzia Perri
-Chyba macie racje
-To masz pięc minut żeby się ubrać albo idziemy bez ciebie-Delfi
-Ok już ide Bez tych butów
Ubrała Conversy
Szybo popędziłam do szafki wyjełam ciuchy i pędem do łazienki.Ubrałam sie,rozczesałam włosy i zwiazałam w kłosa a na sam koniec lekko sie pomalowałam.
Gdy wybiegłam z łazienki Elka powiedziała
-Masz szczeście zostało ci jeszcze 10 sekund.
Spiorunowałam je wzrokiem.Wziełam jeszcze torebkę i wyszliśmy.Najpierw do chłopaków zeby ich powiadomić gdzie idziemy.
-O hej dziewczyny-powiedział Liam
Chyba tylko on nas zauważył bo reszta się o coś kłuciła
-Cisza!!-krzyknełąm-Chciałyśmy was poinformować że wychodzimy,i nie martwcie się o nas
-A gdzie idziecie-spytał sie Niall
-Na zakupy-powiedziała Delfi
-Poczekajcie-powiedzieli wszyscy
Po chwili wrócili z kartami kredytowymi w recach.Mi podał Niall a Delfi Harry
-Weźcie i się zabawcie-powiedział Lou
-Dzieki-odpowiedziałyśmy niepewnie i wyszłyśmy
Po kilku godzinach łażenia po sklepach,miałyśmy wszystko i udałyśmy się do hotelu.Gdy weszłam do swojego pokoju spojrzałam na zegarek i rzekłam.
-Dziewczyny chyba czas się szykować
-Masz racje-powiedziała Per
Każda po kolei wchodziła do łazienki.Ja chciałam wejsć ostatnia.Po Delfi nadeszła moja kolej,Weszłam rozebrałam się z ciuchów i weszłam do kabiny prysznicowej.Po 15 minutach orzeźwiającej kąpieli,wytarłam się i ubrałam w sukienke,później wysuszyłam włosy i podkręciłam na lokówce,na sam koniec pomalowałam się.Gdy wyszłam z łazienki akurat ktoś zapukał do drzwi.Byli to chłopcy.
-Ślicznie wygladacie-powiedzieli wszyscy
Do Delfi podszedł Harry a do mnie Niall.
-Czy zaszczycisz swoją obecność razem ze mną na koncercie
-Jasne Niall
I ruszyliśmy.
Moja sukienka:

Sukienka Delfi:

Sukienka Perri:

Sukienka Daniell:

Sukienka Eleanor:

------------------------------------------------------------------------------------
Hejka,mam nadzieje że rozdział się podoba.Następny rozdział dodam niebawem jeśli pod tym postem pojawi się przynajmniej jeden komentarz.
Jutro jest koncert wiec od samego rana były próby,chłopaki wstąpili jeszcze do jakiejś knajpy,ale ja nie miałem ochoty,wiec do hotelu poszłem pieszo.Po kilku minutach drogi usłyszałem jak ktoś woła moje imie,gdy się odwróciłem stała tam Taylor dziewczyna,która mnie zdradziła. Nie zważając na jej wołania ruszyłem w dalszą drogę,szedłem tak powoli że mnie dogoniła.
-Harry mozemy pogadać...proszę
-Nie mamy o czym
-Właśnie że mamy,chodzi o dziecko
-Dla mnie ten temat juz jest skończony
-Ale Harry...tylko 5 minut
-Dobra..chodź
Poszlismy do pobliskiej kawiarni.
-Więc o czym chciałas pogadać-zaczołem
-O dziecku..
-Przejdź do konkretów
-No bo dziecko nie moze mieć ojca,prawda...ja cie tak strasznie przepraszam,ale to on mnie zaciągnoł do łóźka nie wiem jak to się stało
-To dlaczego w szpitalu byłaś przy nim a nie przy mnie
-Chciałam mu powiedzieć żeby zostawił nas w spokoju...prosze cię wróć do mnie,to się wiecej nie powtórzy
-Niewiem
-Robie to dla dobra dziecka,naszego maleńkiego dziecka
Wsumie zrobił mi się troche smutno,ma racje,ale nie chce znowu zrobić przykrości Viktori.
-Przepraszam,ale nie moge-i wstałem z krzesła
-Ale jak to
Poszłem przed siebie i doszłem nad rzeke.Usiadłem na trawie i rozmyślałem.Siedziałem tam z jakąś godzine,aż słońce zaczeło schodzić za horyzont. Jaki był przepiekny widok.Posiedziałem jeszcze kilka minut i udałem się do domu.
*Oczami Victorii*
Siedzimy u chłopaków w pokoju i czekamy na Harrego z jakieś 2 godziny a go nadal nie ma a jeśli coś mu się stało, może ktoś go napadł.Przestań Victoria napewno nic mu nie jest.
Przez ten cały stres zaczełam mówić sama do siebie.Jeszcze chwile rozmyślałąm nad tym gdzie moze być Harry,gdy drzwi od pokoju sie otworzyła i stanoł w nich loczek.
-Harry...-rzuciłam się mu na szyje a on mnie przytulił-Gdzie byłeś martwiliśmy sie
-Przepraszam was,gadałem z Taylor
-Znów jesteś z nią-powiedziała Delfi
-Nie nie jestem,chciała zebym do niej wrócił i nie zgodziłem się,będe wysyłam jej tylko pieniądze na dziecko.
-Tak się ciesze,wkońcu zmądżałeś
-Tak,chyba tak-pierwszy raz odkad tu wszedł on sie uśmiechnoł-A teraz wybaczcie jestem zmęczony,pujdę się położyć
-Jasne-odpowiedzielismy
-Dobranoc-powiedział i pocałował mnie w puliczek
-Dobranoc-odpowiedziałam
Po krótkiej chwili milczenia Zayn powiedział
-To jak robimy maraton filmowy
Wszyscy sie zgodzili,więc Chłopaki zaczeli wybierać film,przytym sie kłucac typu
''Niall nie ten,wszystko co wybierasz musi być z jedzeniem''
''Nie o łyzlach nic nie będziemy ogladac''
I jeszcze coś tam marudzili,ale ich nie słuchałam bo poszłam do kuchni zrobić popcorn.Po kilku minutach już był gotowy i udałam się z powrotem do pokoju.Dobrze ze chłopacy już wybrali film,ale z drugiej strony był to horror a ja nie cierpie horrorów.Usiedliśmy tak:
Na 1 sofie Delfi,Niall,ja,Zayn i Perri na drugiej Daniell,Liam,Eleanor i Louis.Chłopcy włączyli film.
Po 2 godzinach zasnełam na ramieniu Nialla.
*Następnego Dnia Oczami Victorii*
Wczoraj zasnełam w pokoju chłopaków a jakimś cudem znalazłam się w moim ciepłym,przytulnym łóżku.Może Niall mnie przeniósł.Gdy się podniosłam zauważyłam ze dziewczyny o czymś gadały,ale jak zauważyły mnie od razu zamilkły.
-Coś sie stało
-Nie-powiedziała Dan
-To o czym rozmawiałyście
-O dzisiejszym koncercie chłopaków,trzeba kupić sobie jakieś sukienki-powiedzia Perri
-Chyba macie racje
-To masz pięc minut żeby się ubrać albo idziemy bez ciebie-Delfi
-Ok już ide Bez tych butów
Ubrała Conversy
Gdy wybiegłam z łazienki Elka powiedziała
-Masz szczeście zostało ci jeszcze 10 sekund.
Spiorunowałam je wzrokiem.Wziełam jeszcze torebkę i wyszliśmy.Najpierw do chłopaków zeby ich powiadomić gdzie idziemy.
-O hej dziewczyny-powiedział Liam
Chyba tylko on nas zauważył bo reszta się o coś kłuciła
-Cisza!!-krzyknełąm-Chciałyśmy was poinformować że wychodzimy,i nie martwcie się o nas
-A gdzie idziecie-spytał sie Niall
-Na zakupy-powiedziała Delfi
-Poczekajcie-powiedzieli wszyscy
Po chwili wrócili z kartami kredytowymi w recach.Mi podał Niall a Delfi Harry
-Weźcie i się zabawcie-powiedział Lou
-Dzieki-odpowiedziałyśmy niepewnie i wyszłyśmy
Po kilku godzinach łażenia po sklepach,miałyśmy wszystko i udałyśmy się do hotelu.Gdy weszłam do swojego pokoju spojrzałam na zegarek i rzekłam.
-Dziewczyny chyba czas się szykować
-Masz racje-powiedziała Per
Każda po kolei wchodziła do łazienki.Ja chciałam wejsć ostatnia.Po Delfi nadeszła moja kolej,Weszłam rozebrałam się z ciuchów i weszłam do kabiny prysznicowej.Po 15 minutach orzeźwiającej kąpieli,wytarłam się i ubrałam w sukienke,później wysuszyłam włosy i podkręciłam na lokówce,na sam koniec pomalowałam się.Gdy wyszłam z łazienki akurat ktoś zapukał do drzwi.Byli to chłopcy.
-Ślicznie wygladacie-powiedzieli wszyscy
Do Delfi podszedł Harry a do mnie Niall.
-Czy zaszczycisz swoją obecność razem ze mną na koncercie
-Jasne Niall
I ruszyliśmy.
Moja sukienka:
Sukienka Delfi:
Sukienka Perri:
Sukienka Daniell:
Sukienka Eleanor:
------------------------------------------------------------------------------------
Hejka,mam nadzieje że rozdział się podoba.Następny rozdział dodam niebawem jeśli pod tym postem pojawi się przynajmniej jeden komentarz.
piątek, 15 listopada 2013
Rozdział 9
Obudziłam sie o 11:23 .
Późno jak na mnie,a to przez wczorajszy dzień między innym chodzi o Harrego.Dlaczego on to zrobił przeciesz jest moim bratem i chce mojego szcześcia....właśnie szcześcia,ale o co chodzi musze się od niego tego dowiedziec.
Powoli zwlekłam sie z łóźka i udałam sie do łazienki,gdzie wziełam krótki prysznic,później sie pomalowałam,uczesałam i sie ubrałam.
Później poszłam do pokoju chłopaków,bo dziewczyn nie było w pokoju,więc pewnie są tam.Lekko zapukałam i usłyszałam ciche prosze.
-Hej Niall,coś się stało,jesteś jakiś przygnębiony
-Vica...musze ci coś powiedzieć
-Tak,o co chodzi
-O Harrego
-Co z nim
-Harry on wczoraj...
-Niall mów
-Harry wczoraj poszedł na impreze upił się i sie z kimś pobił a teraz jest w szpitalu,reszta już tam jest-powiedział to na jednym wdechu,a mi sie oczy zaszkliły-Vica nie płacz,chcesz jechać do niego-tylko przytaknełam głową
Razem z Niallem jechaliśmy kilka minut,od razu wbiegłam do szpitala.
-Przepraszam gdzie leży Harry Styles
-Jesteś kimś z rodziny
-Jestem jego siostrą
-Ale napewno,nie jesteś fanką
-Czy wyglądam na fankę
-No nie
-To gdzie leży
-W sali 135 na 2 piętrze
-Dziękuje bardzo...chodź Niall-pociagłam go za ręke i wsiadłam do windy,po chwili byliśmy na 2 piętrze.Wybiegłam jak z procy
-132,133,134,135 jest to tutaj -powiedziałam do Nialla
Gdy weszłam zobaczyłam całą zgraje,ale bez Taylor,dziwne powinna być przy Harrym jeśli jest jego dziewczyna.
-Vica-powiedział
-Cześć Harry
-Chciałem cie przeprosic ciebie i Niall za wczoraj i miałaś racje
-Z czym
-Taylor to podła świnia,zdradziła mnie wczoraj
-A gdzie ona teraz jest,
-Pewnie ze swoim gachem piętro wyzej
-Zaraz wróce-powiedziałam usłyszałam tylko jak Harry powiedział żebym nie szła
Szybko wbiegłam na schody i szukałam sali gdzie znajdowała się Taylor
I jest.Weszłąm do sali,odwróciłam Tay i strzeliłam jej z liści,ona aż spadła z krzesła
-Juz nigdy nie tkniesz mojego brata,rozumiemy się
Ten chłopak wstał z łóżka i powiedział
-Jeszcze raz ja tkniesz będziesz miała ze mną do czynienia a teraz wynocha z tąd jasne-popchnoł mnie i Niall to zobaczył i zaczeła sie bujka
-Niall przestań on nie jest tego wart-ale on dalej go bił
-Niall prosze zrób to dla mnie-on sie na mnie spojrzał i go puścił
-Chożmy z tąd-powiedziałam
Poszliśmy z powrotem do Harrego.
Siedzielismy u niego az do wieczora bo dopiero o 21 lekarz wypuścił Harrego .Razem poszliśmy do hotelu.
W hotelu nie obyło się bez fanek więc musieliśmy podjechac od tyłu.
Od razu poszłam do swojego pokoju hotelowego,umyłam się,ubrałam w piżamę i poszłam spać.
-------------------------------------------------------------------------------------
Hejka.Przepraszam że taki,krótki,ale nie mam weny.Ale chciałam wstawić,zeby nie było ze wogóle nie wstawiam.Mam nadzieje ze się podoba.
Na moim drugim blogu też dzisiaj dodałam posta. Papa
Późno jak na mnie,a to przez wczorajszy dzień między innym chodzi o Harrego.Dlaczego on to zrobił przeciesz jest moim bratem i chce mojego szcześcia....właśnie szcześcia,ale o co chodzi musze się od niego tego dowiedziec.
Później poszłam do pokoju chłopaków,bo dziewczyn nie było w pokoju,więc pewnie są tam.Lekko zapukałam i usłyszałam ciche prosze.
-Hej Niall,coś się stało,jesteś jakiś przygnębiony
-Vica...musze ci coś powiedzieć
-Tak,o co chodzi
-O Harrego
-Co z nim
-Harry on wczoraj...
-Niall mów
-Harry wczoraj poszedł na impreze upił się i sie z kimś pobił a teraz jest w szpitalu,reszta już tam jest-powiedział to na jednym wdechu,a mi sie oczy zaszkliły-Vica nie płacz,chcesz jechać do niego-tylko przytaknełam głową
Razem z Niallem jechaliśmy kilka minut,od razu wbiegłam do szpitala.
-Przepraszam gdzie leży Harry Styles
-Jesteś kimś z rodziny
-Jestem jego siostrą
-Ale napewno,nie jesteś fanką
-Czy wyglądam na fankę
-No nie
-To gdzie leży
-W sali 135 na 2 piętrze
-Dziękuje bardzo...chodź Niall-pociagłam go za ręke i wsiadłam do windy,po chwili byliśmy na 2 piętrze.Wybiegłam jak z procy
-132,133,134,135 jest to tutaj -powiedziałam do Nialla
Gdy weszłam zobaczyłam całą zgraje,ale bez Taylor,dziwne powinna być przy Harrym jeśli jest jego dziewczyna.
-Vica-powiedział
-Cześć Harry
-Chciałem cie przeprosic ciebie i Niall za wczoraj i miałaś racje
-Z czym
-Taylor to podła świnia,zdradziła mnie wczoraj
-A gdzie ona teraz jest,
-Pewnie ze swoim gachem piętro wyzej
-Zaraz wróce-powiedziałam usłyszałam tylko jak Harry powiedział żebym nie szła
Szybko wbiegłam na schody i szukałam sali gdzie znajdowała się Taylor
I jest.Weszłąm do sali,odwróciłam Tay i strzeliłam jej z liści,ona aż spadła z krzesła
-Juz nigdy nie tkniesz mojego brata,rozumiemy się
Ten chłopak wstał z łóżka i powiedział
-Jeszcze raz ja tkniesz będziesz miała ze mną do czynienia a teraz wynocha z tąd jasne-popchnoł mnie i Niall to zobaczył i zaczeła sie bujka
-Niall przestań on nie jest tego wart-ale on dalej go bił
-Niall prosze zrób to dla mnie-on sie na mnie spojrzał i go puścił
-Chożmy z tąd-powiedziałam
Poszliśmy z powrotem do Harrego.
Siedzielismy u niego az do wieczora bo dopiero o 21 lekarz wypuścił Harrego .Razem poszliśmy do hotelu.
W hotelu nie obyło się bez fanek więc musieliśmy podjechac od tyłu.
Od razu poszłam do swojego pokoju hotelowego,umyłam się,ubrałam w piżamę i poszłam spać.
-------------------------------------------------------------------------------------
Hejka.Przepraszam że taki,krótki,ale nie mam weny.Ale chciałam wstawić,zeby nie było ze wogóle nie wstawiam.Mam nadzieje ze się podoba.
Na moim drugim blogu też dzisiaj dodałam posta. Papa
niedziela, 10 listopada 2013
Rozdział 8
-Vica...wstawaj-usłyszałam czyjś głos
-Co się stało
-Jesteśmy już na miejscu-powiedział mój kochany braciszek
-Co...to ile spałam
-No trochę spałaś....chodź-powiedział Niall
Gdy tylko wyszliśmy z busa usłyszałam mnóstwo rozwrzeszczonych fanek.Dobrze ze ochrona je wzięła bo do hotelu byśmy nie doszli i dopiero teraz zauważyłam że nadal trzymam Nialla za rękę..od razu go puściłam.
Paul poszedł do recepcji i wrócił z niej z kluczami.
-To tak-powiedział.....Victoria,Delfi,Perri,Taylor,Daniel i Eleanor macie razem pokój i wy chłopaki też macie razem pokój a ja mam sam
-Ale to nie fer-oburzył się Harry
-Harry nie narzekaj a teraz do pokoi
I wszyscy udaliśmy się do swoich pokoi.Gdy byliśmy w swoim pokoju Elka wpadła na genialny pomysł żeby iść zwiedzić Los Angeles.
-Dziewczyny mogę iść z wami
-Nieee-odpowiedziałyśmy wszystkie
I ruszyłyśmy na zakupy...czyli babski dzień..
*Kilka godzin później*
Chyba obeszłyśmy milion sklepów i wracamy do hotelu z wieloma torbami.Pod hotelem nie obyło się bez fanek.ale jakoś udało nam się przedostać.Weszłyśmy do pokoju,dobrze ze nie było Taylor.Gdy położyłyśmy wszystkie zakupy na łóżko udałyśmy się do chłopaków.Gdy tylko weszłyśmy do ich pokoju od razu usłyszałam udawany płacz Taylor.
-Dziewczyny wy jesteście nienormalne jak możecie zostawiać Tay w tym stanie-krzyknoł na nas Harry
-Bo nigdzie nie będziemy chodzić z tą dziwką...ty nie widzisz ona tobą manipuluje
-Przestań ją oczerniać-znów krzyknoł
-Powiem ci jedno Harry...myślałam że jak tutaj przyjadę w końcu poprawimy swoje relacje,ale zawiodłeś mnie powiedziałeś ze mi pomożesz,ale jak zwykle kłamiesz. Jóź nie mam do ciebie zaufania-powiedziałam to ze łzami w oczach i pobiegłam do swojego pokoju,rzucając się na łóżko z płaczem.
Po kilku sekundach do pokoju ktoś zapukał.
-Vica...możemy pogadać
-Nie chce z nikim rozmawiać...wyjdź z tad Niall
-Vica proszę
-Co chcesz
Usiadł na łóżku i zaczął swój monolog
-Nie słuchaj go ani Taylor...wiemy ze kłamie ale on jest nią zaślepiony bo jest w ciąży i tego nie widzi..Nie przejmuj się tym proszę...on nie jest wart twoich łez.A teraz chodź tu-i mnie przytulił
-Dzięki Niall
-Jeśli jest już ci lepiej,to teraz chodź do naszego pokoju
-Ale...
-Nie bój się nie ma go,ani Taylor
-W takim razie idę
I udaliśmy się do pokoju chłopaków.
-Vica nic ci nie jest-od razu wpadłam w ramiona Delfi
-Nie-odpowiedziałm
-Ej mam pomysł-powiedział Zayn-zagramy w butelkę..co wy na to
-Moze byc-zgodzili się wszyscy
Lou przyniósł butelke i zaczoł krecić i wypadło na Liama
-Pytanie czy wyzwanie
-Wyzwanie-odpowiedział
-Masz...masz zjeśc lody...
-Proscizna
-Nie dałeś mi dokończyć...masz zjesc lody,ale łyżką
-Cccco
Poszedł do kuchni po lody i łyżke.Miał już wsadzić do buzi,ale przerwał
-Dalej Li,dajesz...chyba nie jesteś baba-dopingowali wszyscy
-Ej-oburzyłyśmy się
-Sorki dziewczyny
-Dalej Li-i zaczoł jesc lody.Zjadł je w 15 minut
Później kręcił Liam i wypadło na Nialla
-Pytanie czy wyzwanie
-Wyzwanie-powiedział
-Masz...masz pocałować Victorie..ale w usta
-Co-powiedzieliśmy razem
-I ten całus ma trwać 5 sekund
Niall sie do mnie przybliżył i zaczoł całować...w sumie podobało mi sie,po 5 sekundach nie przestawaliśmy,gdy nagle do pokoju wparował Harry odciagnoł Nialla ode mnie i zaczeli sie bic.Gdyby nie chłopaki nie wiem co by sobie zrobili.
-Zgupiałeś
-To ty zgupiałas...a ty pozałujesz że ja całowałeś
-Graliśmy tylko w butelke-krzyknełam
-Tobie wolno sie pieprzyc,ale mi to juz nie-nic nie odpowiedział tylko wyszedł
-Chłopcy my już chyba pójdziemy-powiedziała Perri
-Jasne-odpowiedzieli
-Niall ja...ja przepraszam
-Nic się nie stało,ty mnie nie udeżyłas
-Racja...to do jutra
-Do jutra-odpowiedzieli
Poszłyśmy do swojego pokoju,poszłam sie umyć.Ubrałam się i poszłam spać,ale jakoś długo nie mogłam zasnać myślałam o dzisiejszym dniu.Dopiero po 2 godzinach odpłynełam w kraine Morfeusza.
-Co się stało
-Jesteśmy już na miejscu-powiedział mój kochany braciszek
-Co...to ile spałam
-No trochę spałaś....chodź-powiedział Niall
Gdy tylko wyszliśmy z busa usłyszałam mnóstwo rozwrzeszczonych fanek.Dobrze ze ochrona je wzięła bo do hotelu byśmy nie doszli i dopiero teraz zauważyłam że nadal trzymam Nialla za rękę..od razu go puściłam.
Paul poszedł do recepcji i wrócił z niej z kluczami.
-To tak-powiedział.....Victoria,Delfi,Perri,Taylor,Daniel i Eleanor macie razem pokój i wy chłopaki też macie razem pokój a ja mam sam
-Ale to nie fer-oburzył się Harry
-Harry nie narzekaj a teraz do pokoi
I wszyscy udaliśmy się do swoich pokoi.Gdy byliśmy w swoim pokoju Elka wpadła na genialny pomysł żeby iść zwiedzić Los Angeles.
-Dziewczyny mogę iść z wami
-Nieee-odpowiedziałyśmy wszystkie
I ruszyłyśmy na zakupy...czyli babski dzień..
*Kilka godzin później*
Chyba obeszłyśmy milion sklepów i wracamy do hotelu z wieloma torbami.Pod hotelem nie obyło się bez fanek.ale jakoś udało nam się przedostać.Weszłyśmy do pokoju,dobrze ze nie było Taylor.Gdy położyłyśmy wszystkie zakupy na łóżko udałyśmy się do chłopaków.Gdy tylko weszłyśmy do ich pokoju od razu usłyszałam udawany płacz Taylor.
-Dziewczyny wy jesteście nienormalne jak możecie zostawiać Tay w tym stanie-krzyknoł na nas Harry
-Bo nigdzie nie będziemy chodzić z tą dziwką...ty nie widzisz ona tobą manipuluje
-Przestań ją oczerniać-znów krzyknoł
-Powiem ci jedno Harry...myślałam że jak tutaj przyjadę w końcu poprawimy swoje relacje,ale zawiodłeś mnie powiedziałeś ze mi pomożesz,ale jak zwykle kłamiesz. Jóź nie mam do ciebie zaufania-powiedziałam to ze łzami w oczach i pobiegłam do swojego pokoju,rzucając się na łóżko z płaczem.
Po kilku sekundach do pokoju ktoś zapukał.
-Vica...możemy pogadać
-Nie chce z nikim rozmawiać...wyjdź z tad Niall
-Vica proszę
-Co chcesz
Usiadł na łóżku i zaczął swój monolog
-Nie słuchaj go ani Taylor...wiemy ze kłamie ale on jest nią zaślepiony bo jest w ciąży i tego nie widzi..Nie przejmuj się tym proszę...on nie jest wart twoich łez.A teraz chodź tu-i mnie przytulił
-Dzięki Niall
-Jeśli jest już ci lepiej,to teraz chodź do naszego pokoju
-Ale...
-Nie bój się nie ma go,ani Taylor
-W takim razie idę
I udaliśmy się do pokoju chłopaków.
-Vica nic ci nie jest-od razu wpadłam w ramiona Delfi
-Nie-odpowiedziałm
-Ej mam pomysł-powiedział Zayn-zagramy w butelkę..co wy na to
-Moze byc-zgodzili się wszyscy
Lou przyniósł butelke i zaczoł krecić i wypadło na Liama
-Pytanie czy wyzwanie
-Wyzwanie-odpowiedział
-Masz...masz zjeśc lody...
-Proscizna
-Nie dałeś mi dokończyć...masz zjesc lody,ale łyżką
-Cccco
Poszedł do kuchni po lody i łyżke.Miał już wsadzić do buzi,ale przerwał
-Dalej Li,dajesz...chyba nie jesteś baba-dopingowali wszyscy
-Ej-oburzyłyśmy się
-Sorki dziewczyny
-Dalej Li-i zaczoł jesc lody.Zjadł je w 15 minut
Później kręcił Liam i wypadło na Nialla
-Pytanie czy wyzwanie
-Wyzwanie-powiedział
-Masz...masz pocałować Victorie..ale w usta
-Co-powiedzieliśmy razem
-I ten całus ma trwać 5 sekund
Niall sie do mnie przybliżył i zaczoł całować...w sumie podobało mi sie,po 5 sekundach nie przestawaliśmy,gdy nagle do pokoju wparował Harry odciagnoł Nialla ode mnie i zaczeli sie bic.Gdyby nie chłopaki nie wiem co by sobie zrobili.
-Zgupiałeś
-To ty zgupiałas...a ty pozałujesz że ja całowałeś
-Graliśmy tylko w butelke-krzyknełam
-Tobie wolno sie pieprzyc,ale mi to juz nie-nic nie odpowiedział tylko wyszedł
-Chłopcy my już chyba pójdziemy-powiedziała Perri
-Jasne-odpowiedzieli
-Niall ja...ja przepraszam
-Nic się nie stało,ty mnie nie udeżyłas
-Racja...to do jutra
-Do jutra-odpowiedzieli
Poszłyśmy do swojego pokoju,poszłam sie umyć.Ubrałam się i poszłam spać,ale jakoś długo nie mogłam zasnać myślałam o dzisiejszym dniu.Dopiero po 2 godzinach odpłynełam w kraine Morfeusza.
niedziela, 27 października 2013
Przeprosiny
Hejka. Strasznie was przepraszam że tak długo nie dodawałam kolejnego rozdziału,ale nie miałam czasu ani weny.Rozdział 7 zaczełam wczesniej,ale jakoś nie szło mi go dokończyć,ale w końcu sie udało.Wiem że krótki,ale to z powodu braku czasu.
Mam nadzieje że sie podoba.Niebawiem wstawie następny.
Papa
Mam nadzieje że sie podoba.Niebawiem wstawie następny.
Papa
Rozdział 7
*Następnego Dnia Oczami Victorii*
Obudziłam się przgniecona ręką Nialla.Ale ten chłop ma silny uscisk.Dobra,powoli ściągłam ręke Nialla z mojego bryucha i udałam się do swpjego pokoju się odświeżyć.
Weszłam do łazienki i wziełam krótki prysznic,umyłam zęby,pomalowałam sie,uczesałam i ubrałam w strój idealny na pogodę.Później udałam sie na dół zrobić śniadanie,ale za nim je zrobiłam wziełam butelki z woda oraz tabletki i zaniosłam dla kazdego.Póxniej znów zaczełam robić śniadanie,którym okazały się naleśnki.
Po 35 minutach na dół zeszła reszta z mizerną twarzą.
-A wam co kac nadal trzyma
-Troszeczkę-odezwał się Zayn
-Macie zrobiłam coś smacznego
-Dziekujemy-odpowiedzieli wszyscy prócz Taylor
Naszą rozmowe przerwał telefon,który dzwonił do Liama.
Po chwili wrócił i oznajmij.
-Chłopaki ruszac tyłki Paul dzwonił za pół godziny mamy być w studiu
-Jasne już idziemy-odezwał się Lou
Po paru minutach znikneli,zostałam ja,Delfi i nasz koszmar.
-No to co dziewczyny,co robimy-odezwała się laleczka
-Z tobą nic-odezwała sie Delfi
I razem ze mną usiadła na kanapie przed telewizorem.
* Oczami Liama*
Wruciliśmy do domu po dwóch godzinach i zastaliśmy Vice i Tay jak sie kłócą.Niall i Harry szybko do nich się podbiegli i je rozdzielili.
-O co wam znowu poszło-powiedział Zayn
-O nic-powiedziała Taylor
-Właśnie o nic-też to powiedziała Vica
-Dziewczyny musimy wam coś powiedzieć-powiedziałem to z troską-Trasa która miała być za dwa miesiące, jest za tydzień
-Że co-powiedziała Vica-macie zamiar nas tu zostawic
-Własnie...jedziecie z nami-powiedział Niall z dużym uśmiechem na twarzy
-Ale szkołymy...my nie możemy-Vica
-Własnie nie możemy-dopowiedziała Delfi
-Ale dziewczyny będzie super,zobaczycie no i w końcu poznacie mojom dziewczyne-powiedział Lou
-Ale...
-I nie ma żadnego ale-Harry.Podszedł do niej i ja przytulił po czym szepnoł-Będzie dobrze zobaczysz
-No dobrze pojedziemy
*Oczami Delfiry*
Gdy Victoria powiedziała ze pojedziemy wszyscy zaczeli skakać ze szczęścia.Zachowywali się jak dzieci.Cieszyłam sie że jedziemy,ale był jeden mały kłopot dla mnie jak i Vici mianowicie Taylor.Po co ta dziewczyna jedzie.No wiem że to dziewczyna Harrego.ale z brzuchem będzie łaziła po świecie.Mam nadzieje ze nie będzie wchodziła mi w drogę.
*Kilka godzin później*
Dzisiaj tez zrobiliśmy sobie wieczór filmowy i razem z Vicą po 22 poszłyśmy spac.

*Dzień wyjazdu w trase Oczami Victorii*
Mój budzik zadzwonił punktualnie o 5 rano,bo akurat musiałam tak wczesnie wstac bo dzisiaj wyjezdzamy w trase,a nasze ksieżniczki same nie wstaną.Powoli zwlekłam się z łóżka i udałam sie do łazienki,wziełam krótki prysznic,pomalowałam się,uczesałam i ubrałam w idealny zestaw na dzisiejszą pogode.
Później poszłam obudzić resztę oprócz Harrego i laleczki niech sami sie trudzą.Wszyscy marudzili,ale jakoś dało mi się ich przekonać.Później zeszłam na dół,żeby zrobic śniadanie.Zrobiłam pyszne naleśniki,które nauczyła robić mnie mama.
Po 25 minutach były już gotowe a po kilku następnych na dół zeszła reszta.
Po skończonym śniadaniu poszliśmy do ich busa,po drodze jeszcze wzieliśmy Perrie,Daniell i Eleanor.
Usiadłam obok Nialla i od razu zasnełam.
Obudziłam się przgniecona ręką Nialla.Ale ten chłop ma silny uscisk.Dobra,powoli ściągłam ręke Nialla z mojego bryucha i udałam się do swpjego pokoju się odświeżyć.
Po 35 minutach na dół zeszła reszta z mizerną twarzą.
-A wam co kac nadal trzyma
-Troszeczkę-odezwał się Zayn
-Macie zrobiłam coś smacznego
-Dziekujemy-odpowiedzieli wszyscy prócz Taylor
Naszą rozmowe przerwał telefon,który dzwonił do Liama.
Po chwili wrócił i oznajmij.
-Chłopaki ruszac tyłki Paul dzwonił za pół godziny mamy być w studiu
-Jasne już idziemy-odezwał się Lou
Po paru minutach znikneli,zostałam ja,Delfi i nasz koszmar.
-No to co dziewczyny,co robimy-odezwała się laleczka
-Z tobą nic-odezwała sie Delfi
I razem ze mną usiadła na kanapie przed telewizorem.
* Oczami Liama*
Wruciliśmy do domu po dwóch godzinach i zastaliśmy Vice i Tay jak sie kłócą.Niall i Harry szybko do nich się podbiegli i je rozdzielili.
-O co wam znowu poszło-powiedział Zayn
-O nic-powiedziała Taylor
-Właśnie o nic-też to powiedziała Vica
-Dziewczyny musimy wam coś powiedzieć-powiedziałem to z troską-Trasa która miała być za dwa miesiące, jest za tydzień
-Że co-powiedziała Vica-macie zamiar nas tu zostawic
-Własnie...jedziecie z nami-powiedział Niall z dużym uśmiechem na twarzy
-Ale szkołymy...my nie możemy-Vica
-Własnie nie możemy-dopowiedziała Delfi
-Ale dziewczyny będzie super,zobaczycie no i w końcu poznacie mojom dziewczyne-powiedział Lou
-Ale...
-I nie ma żadnego ale-Harry.Podszedł do niej i ja przytulił po czym szepnoł-Będzie dobrze zobaczysz
-No dobrze pojedziemy
*Oczami Delfiry*
Gdy Victoria powiedziała ze pojedziemy wszyscy zaczeli skakać ze szczęścia.Zachowywali się jak dzieci.Cieszyłam sie że jedziemy,ale był jeden mały kłopot dla mnie jak i Vici mianowicie Taylor.Po co ta dziewczyna jedzie.No wiem że to dziewczyna Harrego.ale z brzuchem będzie łaziła po świecie.Mam nadzieje ze nie będzie wchodziła mi w drogę.
*Kilka godzin później*
Dzisiaj tez zrobiliśmy sobie wieczór filmowy i razem z Vicą po 22 poszłyśmy spac.
*Dzień wyjazdu w trase Oczami Victorii*
Mój budzik zadzwonił punktualnie o 5 rano,bo akurat musiałam tak wczesnie wstac bo dzisiaj wyjezdzamy w trase,a nasze ksieżniczki same nie wstaną.Powoli zwlekłam się z łóżka i udałam sie do łazienki,wziełam krótki prysznic,pomalowałam się,uczesałam i ubrałam w idealny zestaw na dzisiejszą pogode.
Później poszłam obudzić resztę oprócz Harrego i laleczki niech sami sie trudzą.Wszyscy marudzili,ale jakoś dało mi się ich przekonać.Później zeszłam na dół,żeby zrobic śniadanie.Zrobiłam pyszne naleśniki,które nauczyła robić mnie mama.
Po 25 minutach były już gotowe a po kilku następnych na dół zeszła reszta.
Po skończonym śniadaniu poszliśmy do ich busa,po drodze jeszcze wzieliśmy Perrie,Daniell i Eleanor.
Usiadłam obok Nialla i od razu zasnełam.
niedziela, 29 września 2013
Rozdział 6
*4 dni później oczami Victorii*
Od momentu kiedy była tutaj ta Taylor nie widziałam się z Harrym.Chłopcy powiedzieli że dzwonił do nich i powiedział ze narazie nocuje u Taylor bo źle sie czuje.W sumie co mnie to obchodzi,powinnam się tym nie interesowac,ale Harry wcale sie nie zmienił.Znów o mnie zapomina.
Drrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
Moje rozmyślenia przerwał budzik,ale ja i tak już od godziny nie spałam.
Powoli zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki się odświeżyć.Najpierw wziełam krótki prysznic,później się umalowałam i ubrałam się wspodenki.Bo dzisiaj jest dość ciepło.A włosy spiełam w kucyka.
Później wziełam plecak z książkami i ruszyłam do kuchni na śniadanie.Gdy zeszłam na dół w kuchni siedziała Delfi i Niall i chyba o czymś rozmawiali bo jak weszłam do kuchni zamilkli.
-Hejka
-Hej-odpowiedzieli razem
-Zrobiłem ci tosty
-Dziękuje Niall
Strój Delfi
Po skończonej kolacji,Niall zawiózł nas do szkoły i powiedział ze później po nas przyjedzie.
Stałyśmy na szkolnym korytarzy bo jeszcze na lekcje pozostało 5 minut.I nagle podeszła do nas szkolna elita z dwoma frajerami na czele.
-Hej ślicznotki
-Czego znowu chcecie-Ja
-Zaprosić was na randke...co w na to-powiedział jeden z tych oblechów
-Hahaha-zaśmiałyśmy się razem z Delfi-nawet za milion lat nie pójdziemy-dopowiedziałam.
-Coście powiedziały
-To co słyszałeś
-Baj baj-Ja i Delfi
Poszłyśmy na lekcje,jak zwykle same nudy.Ale jest jeden plus po szkole jedziemy po chłopaków.Super już nie mogę się doczekać.I tak szybko minoł nam dzień.
Stałyśmy przed szkołą i czekałyśmy na Nialla.Po 10 minutach z daleka zauwazylismy boały samochód.Później z niego wysiadł nasz kochany blondasek.
-Hej dziewczyny
-Hej
-Cześć
-To teraz na dworzec
-No dalej musimy się pośpieszyć- i wsiadłyśmy do samochodu.Ja w przodzie a Delfi w tyle.
I ruszyliśmy prosto na dworzec.Po 15 minutach drogi dojechalismy.Ja z Delfi wystrzeliliśmy jak z procy jak Niall tylko zaparkował.
Czekaliśmy jakiwś 10 minut i już zauważyliśmy jak podjezdza pociąg.Czekaliśmy chwile i wysiadło z niego dwóch ślicznych chłopaków.Ale nie zwykłych chłopaków,tylko Maxa i Jima.
-Aaaa chłopcy
-Boże dziewczyny jak się za wami steskniliśmy-powiedział Max i Jim
I później obkręcili nas wokół własnej osi.
-Aaa chłopcy to jest Niall,Niall to Max i Jim
-Hejka-i podali sobie rece
-To jak jedziemy do domu-Niall
-Yhmm
Max Jim

Poszliśmy do samochodu i ruszyliśmy do willi chłopaków.
Po 10 minutach jazdy skrótami dojechalismy.
-Łoł macie niezłą chate
-Taa też za pierwszym razem tak powiedzieliśmy-Ja
-Ok chodźcie poznacie reszte-Delfi
Po chwili byliśmy już w środku.A w domu jak zwykle kłótnia.Kto mi schował moje skarpetki,gdzie są moje marchewki,ktoś zgubił mi lusterko i takie tam
-Chłopaki uspokujcie sie
-Ale...-Louis
-Ty je zjadłeś,a połowe masz u siebie w pokoju-Ja
-A moje...-Liam
-W praniu sam je tam wżuciłes-Delfi
-Ty Zayn nic nie mów,a twoje lusterko jest pod twoim łóżkiem.I wszyscy polecieli sprawdzic i jak zwykle miałysmy rację.
-Dziewczyny kto to-zapytał Liam
-To nasi przyjaciele Max i Jim.Chłopcy od lewej to liam,louis i zayn.
-Oo hejka-chłopaki z 1d
-Hejka
-O mam pomysł-wypalił Lou
-Niby jaki
-Dzisiaj jest piątek,wiec...-Lou
-Idziemy na impreze-Niall,Lou Liam i Zayn
-W sumie moze być,co wy na to chłopaki
-Jasne
*Oczami Delfiry*
Później jakąś godzine wygłupialismy sie,gdy nagle do domu wbiegł zdyszany Harry i zakomunikował.
-Zostane ojcem
-Cooo-powiedziałam razem z Vicą
Nie wytrzymałam tej preji i pobiegłam do swojego pokoju.Po chwili ktoś zapukał do drzwi.
-Nie chce z nikim rozmawiać-krzyknełam
-Nawt ze mną-powiedziała Vica
-Ja już tego nie wytrzymuje-zaczełam płakac i wtuliłam sie w moją przyjaciółke
-Delfi ja nie wieże że to moze być dziecko Harrego,przecież Taylor pewnie jest puszczalska i nie przejmuj sie tym.Na imprezie pewnie poznasz kogoś lepszego od tego głupka,a teraz nie płacz bo ci sie makijasz rozmaze.
-Masz racje-i przestałam płakać
-A teraz chodź na dół do reszty
-Ok
*Oczami Victorii*
No nie on naprawdę jest ślepy.Nie dosć że mnie zaniedbuje to jeszcze rani Delfi.Ten głupek ma klapki na oczach przez Taylor.
-Delfi nic ci nie jest-powiedzieli Max i Jim razem
-Nie nic mi nie jest
-To dobrze bo już się baliśmy-Jim
Wszyscy zasiedliśmy przed telewizor prócz Harrego bo wyszedł gdzieś zadzwonić.
-Ok ja i Tay też idziemy
-Niby gdzie-Ja
-No z wami na impreze
-Powiedzieliście mu
-Yyyy-zaczeli się wszyscy jakać
-Dobra niech ci bedzie,ale jeśli Taylor zepsuje nam impre pozałujesz-Ja
-Jasne
I Harry też się do nas dosiadł.Oglądaliśmy jakąś śmieszną komedie.I tak nam zleciały kolejne 2 godziny.
-Ok chłopcy my idziemy sie przyszykowac
-Ok my też
Ja z Delfi od razu pobiegłyśmy do swoich pokoi.

Ja najpierw poszłam wziasć prysznic.Po wyjściu z kabiny wytarłam się i zawinełam ręcznik.Później wysuszyłam włosy i zrobiłam dobierańca z lokami,później pomalowałam się troche mocniej niz zwykle i ubrałam sie w śliczną różowa sukienke.
Później jeszcze pomalowałam paznokcie także na kolor różowy aby pasował do sukienki.
Później wziełam torebke telefon i portwel i pobiegłam do pokoju Delfi.Zapukałam lekko i już było słychać ciche prosze,mojej przyjaciółki,która krzątała się po pokoju w samym ręczniku.
-Ty jeszcze nie gotowa
-Nie mam sie w co ubrać,pomożesz mi
-Jasne...ok to pokazasz co chcesz ubrać-pokazała mi dwie sukienki.Jedna była czarna z długim rekawem,a druga biała na cycki z diamentowym paskiem.I właśnie tą wybrałam.Poszła do łazienki się ubrać i wróciła już Ubrana.Później zeszłyśmy na dół,gdzie czekali na nas chłopaki i mój koszmar,czyli Taylor.
-Długo mieliśmy jeszcze na was czekać
-Skarbie nie denerwuj się-powiedział Harry
-Nikt cię tu nie zapraszał,wiec sie zamknij
-Vica nie odzywaj się tak do niej bo nie może sie teraz denerwować
-Taa napewno
I ruszyliśmy do limuzyny,która już na nas czekała.
Po 15 minutach jazdy dotarliśmy.Najpierw wyszedł Harry z Taylor,później Max i Jiam,następnnie Zayn,Liam i Louis,który podał ręde Delfi zeby wyszła.A na końcu ja z Niallem i oczywiście on też mi podał ręke żebym wyszła.Weszliśmy do środka,suiedliśmy do stolika,A chłopcy poszli po jakieś drinki.Po chwili wrócili z kolorowymi drinkami.Najpierw poszedł tańczyć Harry z Tay,później Lou porwał do tańca Delfi,a na końcu Niall mnie.Max i Jim też znaleźli jakieś dziewczyny do tańca.Około 2 rano wszyscy udaliśmy się do domu.Gdy wychodzilismy z limuzyny Niall nie mógł się utrzymać na nogach jak połowa chłopaków,musieliśmy im pomóc,Najpierw ja i Delfi wniesliśmy Maxa i Jima,a Liam Zayna.Później ja wniosłam Nialla,Delfi Louisa,a Liam Harrego bo Taylor nie mogła bo jest zmęczona.
Jakoś doczłapałam sie z Niallem na górę,połozyłam Horanka na łóźka i już chciałam iść,ale poczułam coś na mojej rece
-Prosze zostań
-yyy...no dobrze-i blondasek się przesunoł
Niall mnie objoł i już po chwili obydwoje zasneliśmy.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Hejka.Jak obiecałam nowy post dodałam w ten weekend,ale nie wiem kiedy pojawi sie nowy.I mam nadzieje że rozdział się podoba.Paaaa
Od momentu kiedy była tutaj ta Taylor nie widziałam się z Harrym.Chłopcy powiedzieli że dzwonił do nich i powiedział ze narazie nocuje u Taylor bo źle sie czuje.W sumie co mnie to obchodzi,powinnam się tym nie interesowac,ale Harry wcale sie nie zmienił.Znów o mnie zapomina.
Drrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
Moje rozmyślenia przerwał budzik,ale ja i tak już od godziny nie spałam.
Powoli zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki się odświeżyć.Najpierw wziełam krótki prysznic,później się umalowałam i ubrałam się wspodenki.Bo dzisiaj jest dość ciepło.A włosy spiełam w kucyka.
-Hejka
-Hej-odpowiedzieli razem
-Zrobiłem ci tosty
-Dziękuje Niall
Strój Delfi
Stałyśmy na szkolnym korytarzy bo jeszcze na lekcje pozostało 5 minut.I nagle podeszła do nas szkolna elita z dwoma frajerami na czele.
-Hej ślicznotki
-Czego znowu chcecie-Ja
-Zaprosić was na randke...co w na to-powiedział jeden z tych oblechów
-Hahaha-zaśmiałyśmy się razem z Delfi-nawet za milion lat nie pójdziemy-dopowiedziałam.
-Coście powiedziały
-To co słyszałeś
-Baj baj-Ja i Delfi
Poszłyśmy na lekcje,jak zwykle same nudy.Ale jest jeden plus po szkole jedziemy po chłopaków.Super już nie mogę się doczekać.I tak szybko minoł nam dzień.
Stałyśmy przed szkołą i czekałyśmy na Nialla.Po 10 minutach z daleka zauwazylismy boały samochód.Później z niego wysiadł nasz kochany blondasek.
-Hej dziewczyny
-Hej
-Cześć
-To teraz na dworzec
-No dalej musimy się pośpieszyć- i wsiadłyśmy do samochodu.Ja w przodzie a Delfi w tyle.
I ruszyliśmy prosto na dworzec.Po 15 minutach drogi dojechalismy.Ja z Delfi wystrzeliliśmy jak z procy jak Niall tylko zaparkował.
Czekaliśmy jakiwś 10 minut i już zauważyliśmy jak podjezdza pociąg.Czekaliśmy chwile i wysiadło z niego dwóch ślicznych chłopaków.Ale nie zwykłych chłopaków,tylko Maxa i Jima.
-Aaaa chłopcy
-Boże dziewczyny jak się za wami steskniliśmy-powiedział Max i Jim
I później obkręcili nas wokół własnej osi.
-Aaa chłopcy to jest Niall,Niall to Max i Jim
-Hejka-i podali sobie rece
-To jak jedziemy do domu-Niall
-Yhmm
Max Jim
Po 10 minutach jazdy skrótami dojechalismy.
-Łoł macie niezłą chate
-Taa też za pierwszym razem tak powiedzieliśmy-Ja
-Ok chodźcie poznacie reszte-Delfi
Po chwili byliśmy już w środku.A w domu jak zwykle kłótnia.Kto mi schował moje skarpetki,gdzie są moje marchewki,ktoś zgubił mi lusterko i takie tam
-Chłopaki uspokujcie sie
-Ale...-Louis
-Ty je zjadłeś,a połowe masz u siebie w pokoju-Ja
-A moje...-Liam
-W praniu sam je tam wżuciłes-Delfi
-Ty Zayn nic nie mów,a twoje lusterko jest pod twoim łóżkiem.I wszyscy polecieli sprawdzic i jak zwykle miałysmy rację.
-Dziewczyny kto to-zapytał Liam
-To nasi przyjaciele Max i Jim.Chłopcy od lewej to liam,louis i zayn.
-Oo hejka-chłopaki z 1d
-Hejka
-O mam pomysł-wypalił Lou
-Niby jaki
-Dzisiaj jest piątek,wiec...-Lou
-Idziemy na impreze-Niall,Lou Liam i Zayn
-W sumie moze być,co wy na to chłopaki
-Jasne
*Oczami Delfiry*
Później jakąś godzine wygłupialismy sie,gdy nagle do domu wbiegł zdyszany Harry i zakomunikował.
-Zostane ojcem
-Cooo-powiedziałam razem z Vicą
Nie wytrzymałam tej preji i pobiegłam do swojego pokoju.Po chwili ktoś zapukał do drzwi.
-Nie chce z nikim rozmawiać-krzyknełam
-Nawt ze mną-powiedziała Vica
-Ja już tego nie wytrzymuje-zaczełam płakac i wtuliłam sie w moją przyjaciółke
-Delfi ja nie wieże że to moze być dziecko Harrego,przecież Taylor pewnie jest puszczalska i nie przejmuj sie tym.Na imprezie pewnie poznasz kogoś lepszego od tego głupka,a teraz nie płacz bo ci sie makijasz rozmaze.
-Masz racje-i przestałam płakać
-A teraz chodź na dół do reszty
-Ok
*Oczami Victorii*
No nie on naprawdę jest ślepy.Nie dosć że mnie zaniedbuje to jeszcze rani Delfi.Ten głupek ma klapki na oczach przez Taylor.
-Delfi nic ci nie jest-powiedzieli Max i Jim razem
-Nie nic mi nie jest
-To dobrze bo już się baliśmy-Jim
Wszyscy zasiedliśmy przed telewizor prócz Harrego bo wyszedł gdzieś zadzwonić.
-Ok ja i Tay też idziemy
-Niby gdzie-Ja
-No z wami na impreze
-Powiedzieliście mu
-Yyyy-zaczeli się wszyscy jakać
-Dobra niech ci bedzie,ale jeśli Taylor zepsuje nam impre pozałujesz-Ja
-Jasne
I Harry też się do nas dosiadł.Oglądaliśmy jakąś śmieszną komedie.I tak nam zleciały kolejne 2 godziny.
-Ok chłopcy my idziemy sie przyszykowac
-Ok my też
Ja z Delfi od razu pobiegłyśmy do swoich pokoi.
Później jeszcze pomalowałam paznokcie także na kolor różowy aby pasował do sukienki.
Później wziełam torebke telefon i portwel i pobiegłam do pokoju Delfi.Zapukałam lekko i już było słychać ciche prosze,mojej przyjaciółki,która krzątała się po pokoju w samym ręczniku.
-Ty jeszcze nie gotowa
-Nie mam sie w co ubrać,pomożesz mi
-Długo mieliśmy jeszcze na was czekać
-Skarbie nie denerwuj się-powiedział Harry
-Nikt cię tu nie zapraszał,wiec sie zamknij
-Vica nie odzywaj się tak do niej bo nie może sie teraz denerwować
-Taa napewno
I ruszyliśmy do limuzyny,która już na nas czekała.
Po 15 minutach jazdy dotarliśmy.Najpierw wyszedł Harry z Taylor,później Max i Jiam,następnnie Zayn,Liam i Louis,który podał ręde Delfi zeby wyszła.A na końcu ja z Niallem i oczywiście on też mi podał ręke żebym wyszła.Weszliśmy do środka,suiedliśmy do stolika,A chłopcy poszli po jakieś drinki.Po chwili wrócili z kolorowymi drinkami.Najpierw poszedł tańczyć Harry z Tay,później Lou porwał do tańca Delfi,a na końcu Niall mnie.Max i Jim też znaleźli jakieś dziewczyny do tańca.Około 2 rano wszyscy udaliśmy się do domu.Gdy wychodzilismy z limuzyny Niall nie mógł się utrzymać na nogach jak połowa chłopaków,musieliśmy im pomóc,Najpierw ja i Delfi wniesliśmy Maxa i Jima,a Liam Zayna.Później ja wniosłam Nialla,Delfi Louisa,a Liam Harrego bo Taylor nie mogła bo jest zmęczona.
Jakoś doczłapałam sie z Niallem na górę,połozyłam Horanka na łóźka i już chciałam iść,ale poczułam coś na mojej rece
-Prosze zostań
-yyy...no dobrze-i blondasek się przesunoł
Niall mnie objoł i już po chwili obydwoje zasneliśmy.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Hejka.Jak obiecałam nowy post dodałam w ten weekend,ale nie wiem kiedy pojawi sie nowy.I mam nadzieje że rozdział się podoba.Paaaa
Subskrybuj:
Posty (Atom)